Menu glówne


Strona
Start
Misja
Regulamin
Stopka
Archiwum

Powiązania
Forum Wid
RBI
Folkowy kalendarz
Nasza klasa
MySpace
LastFm
FaceBook
Artykul - Filozofia i religia
data utworzenia:
2010-09-07
data publikacji:
2010-04-26
autor:
Wróż
odslon:
190
ocena/max/ocen:
/10/0
komentarzy:
0

Brama na drugą stronę

Wróż


Druidyzm pojawił się stosunkowo niedawno, wraz zainteresowaniem odtwórstwem historycznym. Ta niezwykła, sięgająca tysiącleci ścieżka duchowa wywodzi się od Celtów, dzisiaj jest jednym z główniejszych nurtów rodzimowierstwa zachodnioeuropejskiego. Druidyzm w Polsce podobnie jak lokalne rodzimowierstwo stał się ważnym elementem nurtów pogańskich, ma wielu zwolenników tworzących prężnie działające grupy wyznaniowe.

Trudno zgłębić wszystkie nurty i ścieżki filozoficzne druidyzmu. Jak można przeczytać w Internecie jest dość mocno związany z innym dość popularnym ruchem Wiccą. Oba te nurty pojawiły się mniej więcej w tym samym czasie i zostały wprowadzone w dzisiejsze życie przez dwóch panów Nicholsa i Gardnera. Obaj początkowo współpracowali ale w pewnym momencie ich ścieżki się rozeszły tworząc dzisiejszy Dridyzm i Wiccanizm. 


Historia powstania i działania obu filozofii jest na pewno ciekawa, ale nie o tym chciałem pisać. Zainteresowały  mnie  relacje jakie się pojawiają między nimi, a słowiańskim rodzimowierstwem. Jak się okazuje w Polsce jest spore zainteresowanie Druidyzmem i Wiccą. Wielu młodych ludzi sięga po te filozofie, by w nich szukać swojej duchowości utożsamiając się z nimi poprzez albo swoje dalekie  związki z zachodem, ale też poprzez fascynacje starymi legendami o Królu Arturze czy o krwawych Wikingach. Nie dziwi więc, że Polski Wiccanizm czy Driudyzm nie jest tak homogeniczny jak by można było oczekiwać. Różni się on także o tego zachodniego poprzez dodawanie do obrzędów czy filozofii wiary pierwiastków typowo słowiańskich.

 Charakterystycznym elementem pogaństwa u nas jest dość duże rozdrobnienie i oddalenie poszczególnych grup. Wynika to pewnie z tego, że jest ono nadal w fazie raczkowania. Brakuje kontaktów, struktur (co prawda istnieją związki i organizacje, ale brak im siły przebicia i tak potrzebnej dzisiaj inicjatywy), które by konsolidowały nie tylko ludzi ale również powstające niezależnie systemy wiary . Tam gdzie istnieje słowo pisane, publikacje opisujące idee, tam mniej miejsca na kreowanie własnych wyobrażeń, wtedy różnice są mniejsze, a obrzędy bardziej schematyczne.

W przeciwieństwie do wyraźnych podobieństw między Druidyzmem a Wiccanizmem, Rodzimowierstwo słowiańskie to zupełnie inny świat. Najprostszą do zauważenia różnicą jest fakt zupełnie innego ukierunkowania osi człowiek – bogowie. W Druidyźmie bramą do świata bogów są pośrednicy, duchy, które poprzez Druida/kapłana tworzą portal ułatwiający kontakty z drugą stroną. W rodzimowierstwie miejscem połączenia są żywioły oraz świat przyrody. Rodzimowiercy nie tworzą przepojonych mistyką ceremonii przejścia. W ich wierzeniach człowiek za życia nie może ani być Bogiem, ani demonem, choćby tylko poprzez chwilowe wcielenie się w niego. Jest sobą, twardo stojącym na ziemi człowiekiem, który postrzega Bogów jako elementy własnego środowiska. Widać to po sposobie składania ofiar. W druidyzmie nie składa się ofiar do ognia, oddaje się je Panu, lub Pani, przebywających na miejsce ceremonii.

 To co łączy chyba wszystkie nurty pogaństwa , to ścisłe powiązanie ze światem przyrody.  Obrzędy organizowane są na wolnym powietrzu, w miejscach magicznych. Obowiązkowo podczas obrzędów musi płonąć żywy ogień, który jako najważniejszy żywioł uświęca ceremonię, oczyszcza uczestników, tworzy klimat skupienia i poczucia bezpieczeństwa, a zasięg jego światła w sposób naturalny tworzy święty krąg,  miejsce wydzielone ze świata ludzi, gdzie kończy się rzeczywistość, a rozpoczyna magia. Skupienie podczas ceremonii wzmacnia właśnie płonący ogień, który swym migoczącym światłem wprowadza przybyłych w swoisty trans medytacyjny. Ogień staje się punktem koncentracji wszystkich umysłów.

Nie sposób zapomnieć o drugim ważnym elemencie, który przewija się przez obrzędy różnych grup pogańskich. Mam na myśli podział ceremonii na fazy. Zawsze pojawia się otwarcie, które ma na celu wydzielenie ze świata rzeczywistego kawałka powierzchni świętej, będącej łącznikiem ze światem bogów i powitanie, wprowadzenie do tego miejsca uczestników. Po otwarciu następuje inwokacja do bogów, przywitanie się z sacrum, składanie ofiar i medytacja/modlitwa. Na końcu następuje zakończenie czyli wyprowadzenie z miejsca uświęconego uczestników i jego zamknięcie.

Tego co moim zdaniem brakuje w obrzędowości pogańskiej, to większe nawiązanie do rzeczywistości codziennej.  Obrzędy przepełnione są magią, emanują patetyzmem, mocą, majestatem boskich uniesień, ale brak im ukierunkowania na człowieka, który jest również ważnym elementem każdego święta. Interakcja uczestników jest moim zdaniem zbyt mała, medytacja, obserwacja i uczestnictwo to zbyt mało by poczuć siłę ceremonii. Każdy powinien poczuć magię, a aby to się udało potrzeba więcej elementów zbiorowego działania, np. tak jak to jest w rodzimowierstwie słowiańskim – korowodu.                



Autor: Wróż
Rodzimowierca


Komentarze
Tytul Użytkownik
str.[1/0](100/0)[0]
Pogoda

Waluty
Użytkownik
Zarejestruj się
 

TisSoft (c) 2009 for WID, suported by PHP, MySQL