Myśl ludzka jest jak robak, drąży nasz umysł, wydłubuje z
zakamarków pamięci fakty i wnioski, które budujemy każdego dnia. Często zabiera
nam radość życia i stawia pod ścianą ostatecznych decyzji.
Nikt nie wie jakimi zasadami kieruje się życie, jest jak nieskończony chaos,
jak loteria, która zmienia bez ustanku nas i nasze otoczenia. Fluktuuje wpływa
na instynkty, przywołuje atawizmy. Poznanie zasad, znalezienie odpowiedzi dały
by każdemu taki niewielki margines bezpieczeństwa, punkt zaczepienia, wejściowe
dane do dalszego budowania na zasadach logiki map ludzkich zachowań.
Instynkty którymi kierujemy się w życiu nie zawsze są
najlepszym rozwiązaniem. W naszych genach natura zakodowała zespół zachowań,
które w założeniu mają nasz chronić przed niebezpieczeństwami otoczenia, ale
zapomniała, że niebezpieczeństwa również tkwią w nas samych. Szukamy szczęścia
ale niestety często zapominamy, że szczęście indywidualne jest niczym wobec
pełnej harmonii z otaczającym nas światem. To właśnie zrozumienie i synchronizacja
daje najwięcej satysfakcji, spełnia nasze zakodowane przez naturę potrzeby.
Człowiek nie jest zwierzęciem, w odróżnieniu od niego ma świadomość istnienia,
czuje potrzeby własne i innych, rozumie czym jest ból, zdaje sobie sprawę że
egzystuje w całej sieci zależności i że nie da się zbudować własnego szczęścia
bez zrozumienia środowiska, w którym funkcjonuje. Każdy z nas jest
indywidualnym, niepowtarzalnym tworem natury, stanowimy jej integralną część,
nie możemy bez niej istnieć, musimy liczyć się z rzeczywistością i dostosowywać
się do permanentnych zmian jakie napotykamy codziennie.
Pozostaje jednak retoryczne pytania: jak to robić? Jak
zrozumieć drugą osobę i jednocześnie nie
zatracić samego siebie?
Rodzimowierca może szukać odpowiedzi w samym sobie. Jako
część natury, element boskiego ideału ma potencjał by zmierzyć się z własnymi
słabościami.
Największą słabością każdego z nas jest nieszczerość. Jedni mają jej więcej
inni mniej ale każdy powinien zmierzyć się z własnym sumieniem i zapytać, czy np.
budowanie własnego szczęścia kosztem innych jest rodzimowierczo moralne, czy
budowanie własnego ja na zasadzie zrzucania win na innych lub obarczania innych
własnymi błędami daje się jakoś wytłumaczyć? Rodzimowierca powinien pamiętać,
że nie da się za pomocą intryg zbudować niczego rozsądnego. Musi nosić dumnie
uniesioną głowę do góry i mieć poczucie, że to co robi jest uczciwe i nikomu
nie szkodzi. Każdą rzecz należy zbadać dogłębnie zanim się kogoś osądzi.
Istnieje stare, może już trochę dziś nadużywanie pojęcie honoru ale oddaje ono istotę
pewnego pozytywnego stosunku do rzeczywistości i samego siebie. Pamiętajmy, że
być dumnym i mieć honor to nic złego. Kierujmy się w życiu wartościami, które
sami byśmy chcieli otrzymywać od innych.