Zastanówmy się jak widzimy otaczający nas świat. Do tego
celu służą nam nasze zmysły. Natura dała nam narzędzia, sensory, które
dostarczają naszej świadomości i podświadomości ciąg nieprzerwanych informacji
i dopiero ich analiza, porównanie ze wzorcami zapisanymi w pamięci daje
możliwość oceny. Pierwszym i podstawowym odbiorcą takiej analizy jest nasz
wewnętrzny mechanizm samoobrony. Organizm musi w pierwszej kolejności
zaspakajać swoje fizjologiczne potrzeby, a do tego potrzebna mu jest wiedza o
tym co jest bezpieczne lub niebezpieczne. Wkładając do ust kawałek drewna od
razu wiemy, że jest niejadalny, patrząc na strome zbocze odczuwamy lęk,
dotykając zimnego lub gorącego przedmiotu wywołujemy odruchy bezwarunkowe etc,
etc. Trudno założyć, że coś niejadalnego
jest złe tylko dlatego że nie możemy tego spożyć lub jest nacechowane
elementami mogącymi potencjalnie zagrażać naszemu bezpieczeństwo. Potencjał przecież
nie oznacza pewności. Bezpośrednie i potencjalne zagrożenie nie są jednoznaczne
i dlatego utożsamianie ich ze sobą nie jest moim zdaniem do końca słuszne.
Oceniając siebie czyli tworząc obszar własnego sumienia,
robimy pewien trik, kreujemy własny, niepowtarzalny obraz, schemat świata. Ten
świat widziany jest przez każdego nieco inaczej, dopiero kompilacja tych schematów
i synteza ich wartości nadaje sumieniu cech uniwersalnych.
Tworząc czy może raczej odtwarzając etykę rodzimowierczą
musimy spojrzeć na świat okiem rodzimowiercy, człowieka, który posiada cały
szereg doświadczeń i wiedzy nie tylko praktycznej ale i etycznej. Musimy uwzględnić
jego relacje z samym sobą, otaczającym go światem i sferą sakralną. Wiara i
światopogląd mają przecież ogromy wpływ na sposób oceny rzeczywistości.
Rodzimowierca nie grzeszy. Pojęcie grzechu nie istnieje
ponieważ to co utarło się tak nazywać wykracza poza obszar etyki
rodzimowierczej. Skoro nie ma stałej i niezmiennej definicji dobra i zła, to
nie da się również zdefiniować grzechu, który jak wiemy traktowany jest jak coś
co jest jasno określone i niepodważalne. Rodzimowierca jeżeli już coś robi, to łamie
zasady własnego sumienia, zasady i prawa uniwersalne, będące zbiorem
doświadczeń jego i przodków. Przy czym, w odróżnieniu do grzechu, tak złamanego
prawa nie można niczym odkupić. Nie ma procedur odpuszczenia czy wybaczenia.
Raz złamane prawo jest skazą, rysą na sumieniu, tkwi w świadomości jako coś co
zaistniało i nosi je ze sobą jak bagaż do końca życia. Ten stos przewinień
rośnie, obarcza rodzimowiercę poczuciem dyskomfortu.
Końcem każdego życia jest śmierć. Nawia
oddziela się od ciała i rusza w długą wędrówkę na granicy dwóch światów. Czym cięższe
sumienie, czym bardziej obciążone przewinieniami właściwymi danej duszy, tym
wędrówka dłuższa i boleśniejsza. Cierpienie duchów nie mogących powrócić do świata
żywych w kolejnym cyklu odrodzenia jest olbrzymie. Krążą wyczekując na choćby
jedno słowo wspomnienia, na jeden choćby okruch strawy, czy kroplę napoju.
Ogrzewają się przy świętych ogniach, wypatrują kresu swojej pokuty, by jak
nadejdzie odpowiednia pora znowu zmaterializować się w świecie żywych.
Sumienie dla rodzimowircy to przepustka do świata żywych w
kolejnym cyklu odrodzenia. Jest jak karta, na której zapisuje się czyny dobre i
złe, przy czym dobro czy zło nie są w 100% uniwersalne. Ich schematy budujemy
sami kierując się prostą, uniwersalną zasadą: Dobro jest wtedy dobrem, gdy jest
przyczynkiem szczęścia własnego i ogólnego (eudajmonii), zło jest złem, gdy
wywołuje cierpienie.
Budując własne sumienie powinniśmy uwzględniać wiele czynników zewnętrznych.
Analizować własne doświadczenia pod
kontem wywoływanych przez nie emocji. To co sprawia nam radość w większości
przypadków zapewne będzie miłe dla innych oczywiście w kontekście ich własnego
sumienia. To co sprawia nam ból, będzie na pewno i dla innych bolesne. Stawianie
się w pozycji drugiej osoby i analiza odczuć pozwoli nam przetestować
wirtualnie potencjalne działania. Jeżeli coś co zamierzamy nie jest nam
wewnętrznie miłe, nie będzie również miłe dla kogoś innego choć tak jak
wcześniej wspominałem nie ma tu stałych reguł czy zasad. Zawsze w takich sytuacjach
należy brać pod uwagę kontekst w jakim te rozważania się pojawiają. Może dla
zilustrowania tej tezy posłużę się kilkoma prostymi przykładami z życia:
Załóżmy że sprzedajesz używany samochód. Wiesz, że ma
poważną wadę ale nie widać jej na pierwszy rzut oka. Tylko od ciebie zależy,
czy powiesz o niej zainteresowanej osobie, czy też ją ukryjesz. Aby zrozumieć
mechanizm własnego sumienia, należy postawić się w sytuacji kupującego.
Zastanowić się czy twój zysk warty jest potencjalnego cierpienia drugiej osoby,
czy kłamstwo lub jak wolisz przemilczenie jest warte powstania kolejnej rysy na
sumieniu, która prędzej czy później odbije się w taki, czy inny sposób na twoim
życiu. Oszustwo zawsze ma swoje konsekwencje.
W kolejnym przykładzie spróbujmy przyjrzeć się trochę
bardziej skomplikowanej sytuacji. Jesteś ojcem lub matką dziecka. Dziecko jest przeziębione.
Idziecie, ono zauważa na rogu budkę z lodami i mocno naciska aby mu kupić
manifestując to w sposób dość nieprzyjemny, np. krzykiem czy płaczem. Z jednej
strony kochasz dziecko i chcesz jak najlepiej dla niego z drugiej trudno ci
odmówić bo np. twoja asertywność w kontaktach z nim jest mocno osłabiona. Aby rozwiązać
sytuacje kompromisowo posługujesz się kłamstwem, np. mówiąc nie mam pieniędzy,
etc.
I tu znowu potrzebny jest elastyczny mechanizm budujący wewnętrzne sumienie. Oceniamy
kontekst, konsekwencje i podejmujemy rozważną
decyzję, choć jest to kłamstwo, które w wielu systemach moralnych jest grzechem
niedopuszczalnym, w rodzimowierstwie jego relatywność pozwala na elastyczne dostosowywanie
się do sytuacji. Takie kłamstwo nie obciąża naszego sumienia bo synteza zła i
dobra jakie w tym kontekście się pojawia usprawiedliwia nasze postępowanie, a
nawet jeżeli źle ocenimy sytuację, np. gdy brakuje nam wiedzy o całokształcie
problemu, nie możemy się za to winić i tak ostateczna ocena leży po stronie
Bogów, którzy choć dają nam swobodę, sumienie i umiejętność oceny to jednak
czuwają nad sprawiedliwym podziałem zasług i win.