Menu glówne


Strona
Start
Misja
Regulamin
Stopka
Archiwum

Powiązania
Forum Wid
RBI
Folkowy kalendarz
Nasza klasa
MySpace
LastFm
FaceBook
Artykul - Filozofia i religia
data utworzenia:
2010-09-07
data publikacji:
2010-03-25
autor:
Wróż
odslon:
240
ocena/max/ocen:
10.0000/10/1
komentarzy:
5

Sumienie rodzimowiercy

Wróż


Wiele jest w różnych systemach etycznych pojęć sumienia. Definicje są zawiłe i często obarczone wiarą, że istnieje transcendentalne, sztywne i niezmienne dobro i zło. Odrzuca się w nich często relatywność w interakcji jednostki z otoczeniem, a przecież to co dobre lub złe jest jedynie wynikiem subiektywnej, mniej lub bardziej logicznej oceny rzeczywistości.

Zastanówmy się jak widzimy otaczający nas świat. Do tego celu służą nam nasze zmysły. Natura dała nam narzędzia, sensory, które dostarczają naszej świadomości i podświadomości ciąg nieprzerwanych informacji i dopiero ich analiza, porównanie ze wzorcami zapisanymi w pamięci daje możliwość oceny. Pierwszym i podstawowym odbiorcą takiej analizy jest nasz wewnętrzny mechanizm samoobrony. Organizm musi w pierwszej kolejności zaspakajać swoje fizjologiczne potrzeby, a do tego potrzebna mu jest wiedza o tym co jest bezpieczne lub niebezpieczne. Wkładając do ust kawałek drewna od razu wiemy, że jest niejadalny, patrząc na strome zbocze odczuwamy lęk, dotykając zimnego lub gorącego przedmiotu wywołujemy odruchy bezwarunkowe etc, etc.  Trudno założyć, że coś niejadalnego jest złe tylko dlatego że nie możemy tego spożyć lub jest nacechowane elementami mogącymi potencjalnie zagrażać naszemu bezpieczeństwo. Potencjał przecież nie oznacza pewności. Bezpośrednie i potencjalne zagrożenie nie są jednoznaczne i dlatego utożsamianie ich ze sobą nie jest moim zdaniem do końca słuszne.

Oceniając siebie czyli tworząc obszar własnego sumienia, robimy pewien trik, kreujemy własny, niepowtarzalny obraz, schemat świata. Ten świat widziany jest przez każdego nieco inaczej, dopiero kompilacja tych schematów i synteza ich wartości nadaje sumieniu cech uniwersalnych.

Tworząc czy może raczej odtwarzając etykę rodzimowierczą musimy spojrzeć na świat okiem rodzimowiercy, człowieka, który posiada cały szereg doświadczeń i wiedzy nie tylko praktycznej ale i etycznej. Musimy uwzględnić jego relacje z samym sobą, otaczającym go światem i sferą sakralną. Wiara i światopogląd mają przecież ogromy wpływ na sposób oceny rzeczywistości.

Rodzimowierca nie grzeszy. Pojęcie grzechu nie istnieje ponieważ to co utarło się tak nazywać wykracza poza obszar etyki rodzimowierczej. Skoro nie ma stałej i niezmiennej definicji dobra i zła, to nie da się również zdefiniować grzechu, który jak wiemy traktowany jest jak coś co jest jasno określone i niepodważalne. Rodzimowierca jeżeli już coś robi, to łamie zasady własnego sumienia, zasady i prawa uniwersalne, będące zbiorem doświadczeń jego i przodków. Przy czym, w odróżnieniu do grzechu, tak złamanego prawa nie można niczym odkupić. Nie ma procedur odpuszczenia czy wybaczenia. Raz złamane prawo jest skazą, rysą na sumieniu, tkwi w świadomości jako coś co zaistniało i nosi je ze sobą jak bagaż do końca życia. Ten stos przewinień rośnie, obarcza rodzimowiercę poczuciem dyskomfortu.

 Końcem każdego życia jest śmierć. Nawia oddziela się od ciała i rusza w długą wędrówkę na granicy dwóch światów. Czym cięższe sumienie, czym bardziej obciążone przewinieniami właściwymi danej duszy, tym wędrówka dłuższa i boleśniejsza. Cierpienie duchów nie mogących powrócić do świata żywych w kolejnym cyklu odrodzenia jest olbrzymie. Krążą wyczekując na choćby jedno słowo wspomnienia, na jeden choćby okruch strawy, czy kroplę napoju. Ogrzewają się przy świętych ogniach, wypatrują kresu swojej pokuty, by jak nadejdzie odpowiednia pora znowu zmaterializować się w świecie żywych.

Sumienie dla rodzimowircy to przepustka do świata żywych w kolejnym cyklu odrodzenia. Jest jak karta, na której zapisuje się czyny dobre i złe, przy czym dobro czy zło nie są w 100% uniwersalne. Ich schematy budujemy sami kierując się prostą, uniwersalną zasadą: Dobro jest wtedy dobrem, gdy jest przyczynkiem szczęścia własnego i ogólnego (eudajmonii), zło jest złem, gdy wywołuje cierpienie.

Budując własne sumienie powinniśmy uwzględniać wiele czynników zewnętrznych. Analizować  własne doświadczenia pod kontem wywoływanych przez nie emocji. To co sprawia nam radość w większości przypadków zapewne będzie miłe dla innych oczywiście w kontekście ich własnego sumienia. To co sprawia nam ból, będzie na pewno i dla innych bolesne. Stawianie się w pozycji drugiej osoby i analiza odczuć pozwoli nam przetestować wirtualnie potencjalne działania. Jeżeli coś co zamierzamy nie jest nam wewnętrznie miłe, nie będzie również miłe dla kogoś innego choć tak jak wcześniej wspominałem nie ma tu stałych reguł czy zasad. Zawsze w takich sytuacjach należy brać pod uwagę kontekst w jakim te rozważania się pojawiają. Może dla zilustrowania tej tezy posłużę się kilkoma prostymi przykładami z życia:

Załóżmy że sprzedajesz używany samochód. Wiesz, że ma poważną wadę ale nie widać jej na pierwszy rzut oka. Tylko od ciebie zależy, czy powiesz o niej zainteresowanej osobie, czy też ją ukryjesz. Aby zrozumieć mechanizm własnego sumienia, należy postawić się w sytuacji kupującego. Zastanowić się czy twój zysk warty jest potencjalnego cierpienia drugiej osoby, czy kłamstwo lub jak wolisz przemilczenie jest warte powstania kolejnej rysy na sumieniu, która prędzej czy później odbije się w taki, czy inny sposób na twoim życiu. Oszustwo zawsze ma swoje konsekwencje.

W kolejnym przykładzie spróbujmy przyjrzeć się trochę bardziej skomplikowanej sytuacji. Jesteś ojcem lub matką dziecka. Dziecko jest przeziębione. Idziecie, ono zauważa na rogu budkę z lodami i mocno naciska aby mu kupić manifestując to w sposób dość nieprzyjemny, np. krzykiem czy płaczem. Z jednej strony kochasz dziecko i chcesz jak najlepiej dla niego z drugiej trudno ci odmówić bo np. twoja asertywność w kontaktach z nim jest mocno osłabiona. Aby rozwiązać sytuacje kompromisowo posługujesz się kłamstwem, np. mówiąc nie mam pieniędzy, etc.

I tu znowu potrzebny jest elastyczny mechanizm budujący wewnętrzne sumienie. Oceniamy kontekst, konsekwencje  i podejmujemy rozważną decyzję, choć jest to kłamstwo, które w wielu systemach moralnych jest grzechem niedopuszczalnym, w rodzimowierstwie jego relatywność pozwala na elastyczne dostosowywanie się do sytuacji. Takie kłamstwo nie obciąża naszego sumienia bo synteza zła i dobra jakie w tym kontekście się pojawia usprawiedliwia nasze postępowanie, a nawet jeżeli źle ocenimy sytuację, np. gdy brakuje nam wiedzy o całokształcie problemu, nie możemy się za to winić i tak ostateczna ocena leży po stronie Bogów, którzy choć dają nam swobodę, sumienie i umiejętność oceny to jednak czuwają nad sprawiedliwym podziałem zasług i win.        



Autor: Wróż
Rodzimowierca


Komentarze
Tytul Użytkownik
Sumienie rodzimowiercy
Żyrborka
--Sumienie rodzimowiercy
Wróż
Sumienie rodzimowiercy
Ratomir Wilkowski
--Sumienie rodzimowiercy
Żyrborka
----Sumienie rodzimowiercy
Ratomir Wilkowski
str.[1/1](100/5)[5]
Pogoda

Waluty
Użytkownik
Zarejestruj się
 

TisSoft (c) 2009 for WID, suported by PHP, MySQL